noszą na swoich barkach ciężkie jarzmo. Płacz kobiecy jest czymś
wstydliwym i smutnym. Czymś co wywołuje strach i konsternację, ponieważ
jest jak brama, która otwiera przed światem skarbiec tajemnic, które
drzemią we wnętrzu. Czasem nie jest to wcale komnata pełna precjozów,
ale przeciwnie: zatęchła piwnica skrywająca sekrety, które od wieków
nie widziały światła dziennego.
boją się płaczu, są takie, które od lat nie płakały – nie dlatego, że
nie miały powodów, ale dlatego, że przez lata były narażone na cierpienia i nauczyły się ich do siebie nie dopuszczać, nie pozwalać sobie na chwile
słabości. Zasklepiły się w swoim bólu i żyją omotane nim jak pająk
siecią.
strata są ciężkim bagażem, którego nie warto nieść przez całe życie.
Sprawiają, oprócz aspektu fizyczno-psychologicznego, o którym już
pisałam, że nie możemy do końca cieszyć się życiem i rozwijać.
Blokujemy swoje zdolności do uczenia się i wyczerpujemy złoża optymizmu i
nadziei na lepsze jutro.
Pinkola Estes proponuje aby przygotować dla siebie „płaszcz bitewny”
lub „ofiarny”, na którym maluje się, przypina się, umieszcza w inny
symboliczny bądź materialny sposób wszystko to co kobieta przeszła w
swoim życiu: zniewagi, rany, wstrząsy i ciężkie przejścia.
ten jest wyrazem uznania i jednocześnie pożegnania z tym wszystkim co w
naszym życiu było złe i trudne. Pozwala zamknąć za sobą etapy, których
czas już nadszedł i docenić swoją siłę i hart ducha: skoro tyle
przeszłam i przetrwałam, jestem wyjątkowa, jestem kimś specjalnym, mam
siłę i odwagę do życia – mogę mierzyć się z przeciwnościami – z wiarą i
nadzieją, że mi się powiedzie.
bitewny” daje jeszcze jedna rzecz: świadomość przynależności do „Klanu
Blizn”: „ Nie może być wątpliwości – zasłużyłyście na to, dokonując
trudnych życiowych wyborów. Jeśli ktoś was zapyta o narodowość,
pochodzenie etniczne, linie krwi, to uśmiechnijcie się zagadkowo.
Powiedzcie, że należycie do Klanu Blizn.”
