nie on, nasz jaskiniowy praojciec wyszedłby na spotkanie niedźwiedzia z
drewnianym kijem i zaprzepaścił tym nierozsądnym czynem długą i
burzliwą historię ludzkości. Strach uratował mu życie, tak jak dziś
ratuje je nam. Jest mechanizmem ewolucyjnym, który umożliwia
przetrwanie; ostrzega przed niebezpieczeństwami i buforuje skłonności do
podejmowania zbyt wielkiego ryzyka.
wymiar strachu jest inny niż ten wypracowany przez setki tysięcy lat
naszego człowieczego rozwoju. Dzisiejszy człowiek stracił jego pierwotne
poczucie: podejmuje się zadań niosących ryzyko, aby podnieść swoje
poczucie sensu istnienia i poziom adrenaliny; a jednocześnie boi się
wtedy kiedy nie ma czego; generując w przepełnionym umyśle powody i
przyczyny, które nie istniały, nie istnieją i z dużym
prawdopodobieństwem nigdy nie będą mieć miejsca.
z nas ma swoje własne demony. Ja boję się podskórnie utraty panowania
nad życiem; sytuacji zapętlenia i uwięzienia w trudnej sytuacji, jakiej
doświadczyłam kiedy byłam nastolatką. W moich snach ( szczególnie kiedy
jestem zmęczona i utrudzona codziennością), odjeżdżają pociągi, na które
muszę zdążyć, zatrzaskują się drzwi, przez które muszę przejść,
pozostaję w miejscach, w których nie mogę przebywać i spóźniam się na
statki, które nie mogą płynąć beze mnie. To takie moje nocne strachy,
śpiące za dnia; cicho skradające się po zmierzchu, szepczące do ucha złe
scenariusze i wysysające dobre myśli.
się wszyscy. Dziś bardziej niż kiedykolwiek. Utraty pracy, śmierci,
porzucenia, choroby, braku miłości, nadmiaru uczuć – powodów jest tyle
ile ludzi na świecie. Strach bywa niebezpieczny bo jego mechanizm łatwo
wymyka się spod kontroli; działając na zasadzie kuli śniegowej.
Początkowo boimy się tylko trochę, potem trochę bardziej, ale im dalej
toczymy się w dół z naszej góry obaw, tym nasza kula staje się większa i
większa, tym bardziej nas przeraża, tym trudniej się zatrzymać.
małymi strachami możemy poradzić sobie sami. Wystarczy zapalić światło,
wyjść na powietrze, wpuścić do umysłu trochę jasnych myśli, cicho
przetłumaczyć sobie to i tamto, jeśli trzeba to wykrzyczeć nasze obawy
głuchej przestrzeni; stając ze strachem twarzą w twarz.
jednak czujecie, że wasze strachy obrosły w pióra jak wielkie czarne
ptaki, karmione co wieczór ciemnym mięsem obaw i wątpliwości; nie
wstydźcie się szukać pomocy i wsparcia.
strach ratuje życie, niezdrowy prowadzi na skraj przepaści, może także
zabić. Nie wiadomo wtedy co jest prawdziwe, a co nie, kontury się
zamazują, a my stoimy u wrót życia jak solna statua.
