można nie podołać zadaniu, kiedy cały świat w nas wierzy? Jak można
załamać się kiedy za naszym sukcesem stoi wiara milionów, tradycja z
licznikiem wybijającym 2000 lat i historia, która wymaga? A jednak
można. Jesteśmy wobec siebie śmiertelnie niewyrozumiali i okrutnie
poważni. Nasza misja wobec świata to zachować twarz, nasza własna wizja
tego co i jak powinno wyglądać, pada ofiarą takiego punktu widzenia i
każe nam rzucać się na role, których nie mamy siły dźwigać i które
spadają na nas wolą losu, czy raczej ślepego przypadku. Trudno jest
powiedzieć, że zaszczyt, który nam każą nieść nas nie ozłaca, trudno nam
przemówić wobec tłumu i powiedzieć prawdę, o sobie; o swojej słabości, o
własnych marzeniach, które bywają snami o zwykłości, a nie pieśnią o
niebiosach. I nie ma się czego wstydzić. Tak też jest dobrze, chociaż
czasami trudno do takich wniosków dojść. Nie wierzycie? Zobaczcie
“Habemus Papam”.

