miłością do siebie, miłością do dziecka, przywiązaniem do świata jaki
znamy i systemem, w którym całość z konieczności funkcjonuje. Jest walką
Don Kichota, walką z wiatrakami.
wyswobodzić się z uścisku dziecięcych rączek, uciec chociaż na godzinę,
dwie; w świat bez pieluch, krzyków, gaworzenia i klaskania w łapki; z
drugiej jak już ucieknie to tęskni i myśli o powrocie.
skończyła pięć miesięcy. Tego samego dnia zakończył się także mój urlop
macierzyński. System uznał niniejszym, że powinnam zakasać rękawy,
pozostawić malucha i wziąć się za bardziej wymierną i sensowną z punktu
widzenia gospodarki robotę.
matek. Nie płacą podatków. Nie odprowadzają składki na ZUS. Nie
pracują na produkt narodowy brutto. Powiększają strefę nieproduktywną i
wyglądają źle w statystykach.
– że zajmująca się dzieckiem matka, wypracowuje w skali społeczeństwa
dochód ok. 2 razy większy, niż średnio zarabiający mężczyzna pracujący
poza domem. Na wynik ten składa się kwota zaoszczędzona przez państwo,
liczona w: kondycji rodziny, zdrowiu dzieci, zapobieganiu patologii w
rodzinie i wśród dzieci i młodzieży, lepszych wynikach w nauce dzieci
itp.
Koszt ponoszą najsłabsze ogniwa systemu: kobiety, dzieci, rodzina.
ostatnio publicznie, że idealnie byłoby gdyby mamy pozostawały z dziećmi
w domu do ok. 3-4 roku życia.
dwóch latach zwlekania i zajmowania masą ważniejszych rzeczy
wreszcie uchwalono tzw. ustawę żłobkową. Miejmy nadzieję, że coś
drgnie..
