Manufaktura Radości
  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt

Manufaktura Radości

  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt
Inspiracja

Style przywiązania i o tym dlaczego warto znać swój (oraz partnera)

15 marca 2026 1 komentarz
Inspiracja

Początek roku? Przereklamowane! (zamiast noworocznych postanowień)

2 stycznia 2026 11 komentarzy
Inspiracja

Świetlik, który nie mógł świecić – opowieść o tym, że czasem nasze prawdziwe światło ukazuje się w ciemności

2 grudnia 2025 0 komentarz
Inspiracja

Nie możesz rozkazywać swoim siłom witalnym – jak przeżyć końcówkę roku?

28 listopada 2025 2 komentarze
Inspiracja

“Tam, gdzie kończy się czas” – nowa książka już dostępna

13 listopada 2025 0 komentarz
Życie

10 sposobów na zdrowe zamknięcie trudnego rozdziału w życiu

7 listopada 2025 0 komentarz
  • Psychologia

  • Inspiracja

  • Życie

Ostatnie wpisy

    Bez kategorii

    Wakacje na talerzu

    W
    ostatni weekend, z racji podwójnej niedyspozycji: mojej i rudowłosego
    urwisa, czas spędzaliśmy głównie w przestrzeni domowej. Czytałam
    magazyny, kartkowałam książki, opowiadałam dwudziesty raz o tym, że kot
    ma ogon, a krowa dzwoneczek na szyi. Było fajnie, mimo że nuda wisiała w
    powietrzu i unosiła się pomiędzy drobinkami kurzu, które wirowały w
    okolicach okna, kiedy wyszło słońce.

    Czytałam
    głównie o podróżach; tych bliskich i tych bardzo dalekich; oglądałam
    zdjęcia, jeździłam palcem po mapie i myślałam sobie gdzie pojechałabym
    najpierw, gdyby jedynym kryterium wyboru była moja chęć –  a za nią
    stałyby nieograniczone niczym możliwości.
    W
    tym globtroterskim śnie zauważyłam pewien nowy podróżniczy trend. Coraz
    mniej mówi się i pisze o  tym co stanowiło do niedawna kwintesencję
    turystyki: mianowicie o zabytkach, punktach do absolutnego,
    obowiązkowego odwiedzenia, a coraz więcej skupia na tym, aby z
    podróżowania czerpać zmysłową, radosną przyjemność. Służy temu czas,
    brak pośpiechu, unikanie miejsc stricte komercyjnych, poszukiwania
    autentyczności w ludziach i miejscach, które się odwiedza. Bardzo ważne,
    dla wielu osób wręcz kluczowe staje się również doświadczanie nowości
    kulinarnych i swoista turystyka gastronomiczna. Slow life –  czyli życie
    bez pośpiechu, bez napięcia i nerwówki, zawitało i tutaj i jak chyba
    nigdy wcześniej zaprasza nas do tego, aby zwolnić, zatrzymać się i
    zamiast zaliczać kolejne atrakcje, po prostu doświadczać będąc w pełni
    tam gdzie się jest.

    Poprawcie
    mnie jeśli się mylę, ale jeszcze niedawno jedzenie; np. w hotelach,
    pensjonatach było wyłącznie średniej klasy dodatkiem do pokoju, a
    powracający z voyagy turyści opowiadali głównie o piramidach, zdobytych
    szczytach, czy nurkowych osiągnięciach.  Dziś zaczyna być zupełnie
    inaczej. I z jednej strony jest to trend lekko niepokojący, a z drugiej,
    dla mnie osobiście, bardzo ciekawy. Bo czy zwykła sałatka z kozim serem
    może dać większe doznania niż gotycka katedra? Czy słodkie, dojrzałe
    mango można pamiętać bardziej niż stylowe uliczki miasta? Kiedy się nad
    tym głębiej zastanowić to wydaje się, że jednak tak. I nie ma w tym nic
    zdrożnego.
    To
    co widzimy wpływa na nas połowicznie, w dużej masie rozpływa się i
    traci wyrazistość – zwłaszcza w dzisiejsze kulturze nadmiaru i
    hiperstymulacji wzrokowo – słuchowej; to co czujemy, czego doświadczamy
    za pomocą zmysłów –  idzie potem z nami w dalsze życie i wraca często: w
    marzeniach, wspomnieniach, snach.

    Moje
    wrażenia z Korfu, które odwiedziliśmy kilka lat temu dotyczą przyrody i
    jedzenia. Zabytków nie pamiętam. Było stare miasto, były jakieś arkady,
    pod którymi piliśmy kawę, reszta rozmywa się w ogólne pozytywne
    wrażenie. Pamiętam za to świetnie fetę i pieczone bakłażany, które
    pochłanialiśmy kilogramami. Feta pachniała orzechowo, była lekko słona,
    zwarta, nie rozpadała się jak jej polska podrobiona siostra; smakowała
    tak, że sama oliwa i trochę pokrojonych niedbale warzyw wystarczało na
    królewski posiłek. Zjedliśmy jej wtedy przez tydzień tyle, ile w Polsce
    pewnie przez trzy lata.  Z Paryża, który oczywiście jest urzekający,
    obłędny, i nastrojowy, świetnie pamiętam małe bistro, w którym
    właściciel podnosił do góry stolik, żebyśmy mogli usiąść. Ich „menu
    dnia” składało się z sałaty, kawałków świeżej bułki, cebulowej zupy i
    makaronu carbonara, który chociaż mało francuski smakował tak, że do
    dziś dostaję śliniotoku na  jego wspomnienie. Z Madery świetnie pamiętam
    wino: lekko słodkie, ciężkie, o pięknym lekko brązowym odcieniu i targ
    warzywno – owocowy,  którego bogactwo i feeria barw oszałamiała jak mało
    co, na tej skądinąd nadzwyczaj pięknej wyspie.

    Można
    by tak wymieniać, wyliczać, ale chyba tak po prostu jest: że
    najbardziej z podróży pamiętamy to co, nas bezpośrednio dotyka i
    porusza; a zmysł smaku to wyjątkowo wrażliwy instrument. Cudownie jest
    odkrywać gdzie nas poprowadzi; szukać autentyczności, prostoty, dawać
    się prowadzić za nos cudownym aromatom, wchodzić tam, gdzie stołują się
    tubylcy; wracać do domu z  naręczem ziół i pomysłów.
    Tego Wam na ten kolejny, długi wakacyjny weekend życzę! Korzystajcie i dbajcie o siebie! Pogody i apetytu!

    14 sierpnia 2012 4 komentarze
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    Pięćdziesiąt procent

    13 sierpnia 2012

    Skończyły się igrzyska: zaczęło narzekanie. Że wydaliśmy za dużo, że zdobyliśmy za mało, że byliśmy źle przygotowani, że pojechali, pozwiedzali i nic nie wygrali; litania jest długa jak rzeka Wisła…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    Nie po drodze

    9 sierpnia 2012

    Zawsze kiedy coś się zmienia w życiu, na dobre, na złe,  na takie sobie; możemy zaobserwować jak  działa  samoistnie mechanizm, przypominający kółka zębate w budowie zegarka. Jedna śrubka porusza kolejną,…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    W dół rzeki

    8 sierpnia 2012

    Bywają takie dni, tygodnie, kiedy wewnętrzne światło, które nas prowadzi, nasz ogień, czy jak kto woli „drive”, napęd, który wyrywa nas ze snu co rano, przygasa i ledwo majaczy za…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    (Nie) Chińskie czyste sumienie

    6 sierpnia 2012

    ilustracja: M.Stawarski Przy okazji trwających właśnie w Londynie Igrzysk Olimpijskich przetacza się przez media fala krytyki chińskiego systemu szkolenia sportowców. Chociaż rzeczywiście skuteczny i efektywny, przypomina on obóz pracy i…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    Bajka o niebie

    5 sierpnia 2012

    Byłeś wtedy całkiem mały, trochę większy niż laska wanilii, trochę mniejszy niż krzak porzeczki. Lubiłeś siedzieć w kuchni, na podłodze, wąchać świat, obserwować alchemię tworzenia, wylizywać łyżki i wspinać się…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    Racja, czy spokój?

    3 sierpnia 2012

    Foto: keep calm & have cofee.tumbir.com Fajnie jest mieć rację. Pławić się w poczuciu, że nasze pływa na wierzchu, że jesteśmy doceniani, podziwiani; dobrze słyszeć, że to co zrobiliśmy, powiedzieliśmy,…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    Góra lodowa

    2 sierpnia 2012

    Ludzie którzy pracują nad sobą, rozwijają się,  dochodzą często do wniosku, że ten moment, w którym zaczynali, ta chwila, w której wydawało się, że teoretycznie wszystko widać, że czarne jest…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    Dziękować. Codziennie dziękować.

    1 sierpnia 2012

    Czasami błahe, przypadkowe zdarzenia, sprawiają, że rzeczywistość przedstawia nam się w zupełnie innym świetle, spadają zasłony, a my stajemy zdumieni i mówimy:  „o rany, więc to tak”.  Coś lub ktoś…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
  • Bez kategorii

    Dwa lata

    30 lipca 2012

    Moja córka skończyła dwa lata. Za nami niesamowite dwadzieścia cztery miesiące, które bardzo dużo mnie nauczyły. Szkoła cierpliwości, uważności – nie tylko na dziecko, ale i na swoje reakcje względem…

    Czytaj więcej
    0 Facebook Twitter Google + Pinterest
Wczytaj więcej postów

O mnie

O mnie

Witaj, nazywam się Małgosia Dawid, miło mi Cię u mnie gościć! Jestem pisarką, blogerką, a przede wszystkim kobietą, która... [Czytaj dalej]

Facebook

Facebook

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

Ostatnie Wpisy

  • Style przywiązania i o tym dlaczego warto znać swój (oraz partnera)

    15 marca 2026
  • Początek roku? Przereklamowane! (zamiast noworocznych postanowień)

    2 stycznia 2026
  • Świetlik, który nie mógł świecić – opowieść o tym, że czasem nasze prawdziwe światło ukazuje się w ciemności

    2 grudnia 2025
  • Nie możesz rozkazywać swoim siłom witalnym – jak przeżyć końcówkę roku?

    28 listopada 2025
  • “Tam, gdzie kończy się czas” – nowa książka już dostępna

    13 listopada 2025

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

  • Facebook
  • Instagram

@2018 - Manufaktura Radości. Realizacja: RekLama Design


W górę
Strona wykorzystuje pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies?Zgadzam się