to wszystko się zaczyna: ta przygoda, test, ciąża, poród, połóg,
pierwsze miesiące macierzyństwa; jesteśmy jak oniemiali świadkowie końca
i początku świata. Grabimy liście myśli, zbieramy doświadczenia
unikatowe jak płatki śniegu, odkrywamy w sobie głosy tysiąca pokoleń,
składamy na nowo swoją tożsamość. Wielokrotnie stykamy się z murem
oczekiwań; jak być powinno, ze wzorcem, który może uwierać nas jak
zbroja średniowiecznego rycerza, z tym co chcemy, musimy, z obrazem do
wypełnienia, chociaż nikt nigdy nie uczył nas rysować. Boimy się , że
nie umiemy. Staramy się za bardzo. Kręcimy w kółko i nasłuchujemy rad,
które spłyną jak ptaki na nasze ramiona i nas oświecą. Gorączkowo
szukamy prawdy o sobie i o rodzicielstwie. Dostajemy dreszczy i budzimy
się w nocy zlani potem. Bywa, że wali się nam na głowę sufit,
oczywistości wcale nie są oczywiste, a nasza prawda jest paradoksalnie
odwrócona ogonem.
ludzie i spiżowe pomniki to dwie różne sprawy. Beton skrywa beton, a
pod spiżową skórą rozlewa się często lawa uczuć tak silnych, tak
rozdzierających, że jest tylko kwestią czasu – kiedy pokrywa pęknie i
zostanie z niej tylko żałosna kupka zwęglonych resztek.
poporodowa dotyka około 10 -20 % populacji matek. Ile z nich cierpi na
łagodniejsze formy apatii i zniechęcenia wywołane zmianami w swoim
życiu, tego tak naprawdę nie wiadomo. Jest to temat tabu, bo jak można
się smucić, kiedy mamy tyle powodów do radości?
ze starszego pokolenia wierzą, że najbliżsi nie powinni odstępować
kobiety przez czterdzieści dni od porodu. Jeśli zostawią ją samą choćby
na chwilę, mogą narazić młodą matkę na atak dżina, pogrążającego ofiarę
w zalewie zmartwień, trosk i obaw. (…) Nie próbuję nikogo przekonać, że
należy kierować się całym mnóstwem przesądów (…) Twierdzę tylko, że
kobiety z czasów przednowoczesnych (…) – zdawały sobie sprawę z istoty
rzeczy, że z trudem godzimy się z rzeczywistością. A przecież każda z
nas pokonuje kilka głównych etapów życia. Co więcej, przejście między
nimi może nastręczać trudności. Dlatego możemy potrzebować pomocy,
wsparcia i porady, zanim na nowo odnajdziemy się w teraźniejszości. Gdy
kobieta – albo mężczyzna – przeżywa kolejny dzień pełen szamotaniny,
rozwiązywania problemów, organizowania i kontrolowania, zdarzają się
takie chwile, gdy organizm zawodzi. To prosta i stara mądrość, o której
zapomnieliśmy w upartym dążeniu do bycia ludźmi sukcesu, zawsze silnymi i
doskonałymi.
Słabość nie cieszy się popularnością w naszym pokoleniu. Nikt nie wie,
gdzie się obecnie znajduje, ale podobno została zesłana na wyspę na
Pacyfiku albo do wioski u podnóża Himalajów. Wszyscy o niej słyszeliśmy,
ale panuje zakaz wymawiania na głos jej imienia. W szkole, w pracy czy w
domu ilekroć ktoś o niej wspomni, wzdrygamy się w obawie przed
konsekwencjami. Chociaż nie znajduje się na liście Interpolu ani nie
jest poszukiwana listem gończym, nikt nie chce być z nią kojarzony.
polecam książkę tureckiej pisarki Elif Safak „Czarne mleko”, z której
pochodzi powyższy fragment. Nie tylko dla matek, nie tylko dla kobiet,
nie tylko o depresji – z optymistycznym i wciągającym przesłaniem.
Przeczytajcie koniecznie!

