Ostatnie tygodnie to taki czas, który
mimo codziennych obowiązków i nieprzespanych nocy próbuję zadedykować w
jakimś stopniu sobie. Więcej czytam, więcej myślę, staram się odnaleźć
siebie w lekkiej jak śnieżny puch mgle, odbudować pewne sprawy, zaczepić
w nowej rzeczywistości i mocniej stanąć na nogach.
Pomaga mi sztuka
uważności, skupienie na tu i teraz, otwarte szeroko oczy i umysł, w
którym kiełkują dobre słowa.
Przeczytany wczoraj cytat z „Medytacji i
modlitw” Don Miguela Ruiza i Janet Mills jest moją weekendową mantrą i
kwiatem na nocnym niebie:
„Zostałeś stworzony po to, żeby
dostrzegać piękno kreacji i wieść życie w miłości. Jeśli jednak nie
potrafisz dostrzec miłości w sobie, to nawet gdyby cały świat cię
pokochał i tak nic się w tobie nie zmieni.”
jak jedwab na podłodze, lekko poruszam i oglądam pod światło.
Rozumieć
to nie to samo co wcielić w życie.
Od uznać daleka droga do żyć w imię
uznanych zasad.
Ale próbować to wszystko co mamy.

