“What
makes a house a home?” – to pytanie znalazłam w październikowym
“Psychologies”, tym razem wydanie wyspiarskie. Ta gra słów,
nieprzetłumaczalna dosłownie na polski, ma w sobie coś takiego,
co zawiera czułość względem miejsca, gdzie żyjemy, takie dobre ciepłe
uczucia, które przepływają przez nas kiedy myślimy o DOMU. O tym
szczególnym miejscu, gdzie możemy być naprawdę sobą. Bez udawania, bez
krygowania, bez napięcia. Wojciech Eichelberger powiedział kiedyś,na
łamach “Zwierciadła”: “Mądrzy ludzie siedzą w domu”. Nie chodziło rzecz
jasna, o wymuszoną lub wybraną bezczynność, wynikającą z rożnych
życiowych powodów, ale o stan, w którym nie uciekamy przed sobą, przed
swoim miejscem, gdzie czujemy się dobrze, bezpiecznie i gdzie znajdujemy
czas na najważniejsze sprawy.
za sobą drzwi, stajemy się innymi ludźmi. Zakładamy maskę, jesteśmy
ugrzecznieni, lub przeciwnie, bardziej twardzi, agresywni. Dom to
przestrzeń, gdzie tę maskę odkłada się na półkę, odwiesza na kołek jak
płaszcz i czapkę. Co zrobić by w nim prawdziwie odpoczywać, czuć się
lekko, dobrze?
wszystkim stworzyć swoje własne, unikatowe miejsce. Im mniej wyjęte z
magazyny wnętrzarskiego, im mniej wymuskane i sterylne , tym okazuje się
lepiej. Badania nad wpływem otoczenia na naszą psychikę pokazują, że im
“chłodniejszy” jest nasz dom, tym mniej pewnie czujemy się na codzień.
Taki zimny entourage podnosi również poziom hormonu stresu!
ludzi tyle gustów w kwestii wnętrz i najbliższego otoczenia. Jest
jednak jedna rzecz, która nas łączy. Każdy z nas tworzy swoją własną
przestrzeń dla siebie i swoich najbliższych. Ma być piękna, funkcjonalna
i bezpieczna. Każdy z nas ma swoją definicję tych słów i najważniejsze,
to nie ulec ogólnie przyjętym wzorcom i narzucanym nam przez media
plastikowym obrazkom idealnego domu.
kiedyś, zmyśloną, chociaż pewnie często prawdziwą historię o ludziach,
którzy po latach ciężkiej pracy urządzali dom “jak z żurnala”. Usunęli
wszystkie stare, zbierane od młodości książki, bo miały różne kolory
okładek, różne kształty i nie dało się ich “estetycznie wkomponować” w
nowe wnętrze. Również bibeloty i zdjęcia z dzieciństwa, jakoś przestały
pasować. Wylądowały na strychu, obok książek, pamiątek i innych rzeczy,
dla których zabrakło serca i miejsca w nowoczesnym designie. Dom był
piękny, to prawda, ale nie miał ciepła, nie miał duszy. Ta
wyprowadziła się również na strych i zamieszkała wśród kurzu i staroci.
i najbardziej kochane domy noszą wiele śladów swoich mieszkańców. Są
spersonalizowane, intymne. Pokazują ozdoby przywiezione z wakacji,
zdjęcia ukochanych, mają miejsca, w których można się bezpiecznie zaszyć
i przeczekać ciężkie dni. Są pełne kolorów,lub prawie w całości
otulone w biel, ciche lub krzykliwe, znajdują się w sercu tętniącego
miasta, lub daleko, poza rzadko uczęszczanymi drogami. Gdzie, jak i
czemu to zależy przecież od nas i naszych potrzeb.
dom czeka remont. Myślę o nim z pewna dozą niepokoju, ale i
podniecenia. Planuję przestrzeń, kolory, faktury, potykam się o
szczegóły i uśmiecham do swoich myśli. Na pewno będzie piękny. I co
najważniejsze, jeszcze bardziej Mój.

