Manufaktura Radości
  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt

Manufaktura Radości

  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt
Bez kategorii

Tak trudno wybaczyć

written by Manufaktura Radości 5 sierpnia 2010
Tak trudno wybaczyć

Jeśli
znacie kogoś kto nigdy nie był skrzywdzony, kto nie poczuł się nigdy
wykolegowany przez los albo bliskich ludzi, to z pewnością jest to
bardzo szczęśliwy i pogodny człowiek.  Kłopot w tym, że takich osób
pewnie nie ma –  bo praktycznie nie da się przejść przez życie z
uczuciem pełnego  pogodzenia z losem i ludźmi. Każdego gdzieś, kiedyś, spotka coś, co trzeba będzie wybaczyć. Tak już jest. 


Nosimy
więc w sobie urazy:  mniejsze, jak te o kilka głupich słów, ale także
te wielkie: o zło wyrządzone nie z zaniedbania czy niewiedzy, ale z
premedytacją –  tak aby zranić i skrzywdzić. By zadać ból.

Mamy
co wybaczać:
bez względu na wiek, doświadczenie, dobre czy złe koleje
naszych dni.  Krzywda, którą w sobie nosimy jest jak jątrząca się rana: 
nawet jeśli już  nie krwawi,  to strach ją dotknąć, boimy się
urazić. Zadawniony gniew budzi demony, nie pozwala wejść na nowe
ścieżki, ciągnie się za nami jak worek pełen śmieci z przeszłości.

To się nie opłaca, nie kalkuluje. Wybaczanie nie jest potrzebne winowajcom, chociaż pewnie dobrze jest, winowajcą będąc je uzyskać, ale potrzebne jest przede wszystkim nam samym. Żeby móc w spokoju iść dalej.

Trzeba wybaczyć

Wybaczanie wydaje się nam zadaniem niewykonalnym,
trudnym, godnym może jakiś wyaurelowanych świętych, a nie zwykłych
ludzi.  Dzieje się tak dlatego, że myślimy o tym akcie jako o całkowitym
wymazaniu win. A to nie o to chodzi. 
Clarissa Pinkola Estes, w “Biegnącej z wilkami” pisze:  „Kobieta, która potrafi
wybaczyć wielką krzywdę w dziewięćdziesięciu pięciu procentach,
kwalifikuje się niemal do beatyfikacji, jeśli nie do świętości”.  

Nie musimy zapominać wszystkiego. Udawać, że tego nie było. Możemy
po prostu darować tyle ile możemy –  ile zdołamy w tej chwili – może za
miesiąc albo rok uda się nam wybaczyć więcej: tymczasem uwolnijmy się
od krzywdy, którą niesiemy, na tyle na ile każdy z nas zdoła.

Wybaczanie nie jest gumkowaniem przeszłości. Nie oznacza udawania, że zranienia nie było. 
Od
czego więc zacząć? Od ustąpienia z pola bitwy. Zaniechania
wymierzania kary, zaprzestania rozpamiętywania
doznanych krzywd.

Trzeba  także wyjść z roli ofiary, która ma prawo po pierwsze cierpieć i z cierpienia czerpać uprzywilejowaną pozycję oraz z roli kata, który ma mandat do tego, aby się mścić za to, co go spotkało.

Uwaga! To bywa bardzo ograna i “wygodna” rola. Czasami skrzywdzenie niesiemy jak sztandar i wcale nie chcemy go oddać. Jest naszym alibi na nieudane życie, na brak prób podejmowania zmiany, jest jak tarcza, którą osłaniamy się od życia, żeby nie musieć ryzykować, podejmować prób. W końcu to oni mnie skrzywdzili, miałem złe dzieciństwo, wiadomo, że mam przez to nieudane życie – co ja mogę??

Przyjrzyj się sobie. Czy to aby nie twój przypadek? Bycie w roli ofiary bywa wbrew pozorom wygodne. Ale nie prowadzi do spełnionego życia.

Sobie też

Cały
ten wywód dotyczy też bardzo istotnego aspektu win. Tych względem nas samych: tych
które mamy względem siebie. Win niedokochania, niedotulenia,
niedocenienia, obwiniania się,  autoagresji, pretensji i wymagań
nie do spełnienia.

Największymi oprawcami bywamy sami dla siebie. To także trzeba sobie wybaczyć. I iść dalej –  w kierunku jasnej strony życia.

Jeśli znasz kogoś komu ten tekst może pomóc, podaj dalej!
Wybaczanie uwalnia.
Warto o tym wiedzieć!

Akademia Dobrego Życia
10 komentarzy
0
Facebook Twitter Google + Pinterest
wcześniejsze posty
Manufaktura radości na macierzyńskim
następne posty
Chemia na pasku miłości

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ...

Wędrowiec

16 grudnia 2011

Życie to nie pośpieszny

22 listopada 2013

Kobieca naiwność

6 listopada 2012

Przeciwności losu, a sprawa latawca

16 maja 2010

Kochać czy nienawidzić

10 listopada 2011

Wiosennie

21 marca 2013

Radość na receptę

19 września 2013

Bajka o samotności

6 grudnia 2011

O złości i powinności

14 marca 2012

Bieganie miesza w głowie. 4 rzeczy, których nauczysz...

23 czerwca 2015

10 komentarzy

Anonimowy 24 sierpnia 2012 - 09:45

Ktoś powiedział:
"Chowanie urazy, to jak picie trucizny w nadziei, że pozabija Twoich wrogów."
I jeszcze to: wybaczyć, nie znaczy zapomnieć.
Pamiętam (wszak jest to część mojej historii), ale nie mam żalu.

A Ty już na nogach i w pełnej formie????:)

napisał: sowa_nie_sowa 2010/08/05 17:38:33

Nie przypuszczałam że tak szybko znajdziesz czas na napisanie czegoś:) Cieszy to:)
Z tym wybaczeniem .. łatwiej powiedziec .. gorzej wykonać .. i nie wiem od czego to zależy .. Moja małżowina potrafi wybczyć od razu od teraz .. a ja dusze w sobie cholernie długo:/ Po co? .. 🙁

napisał: ses-ame 2010/08/05 18:01:06

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Manufaktura Radości 24 sierpnia 2012 - 09:46

Na nogach to byłam już godzinkę po porodzie;) co prawda trochę trzęsących się 😉 pomału wracamy do formy i staramy się organizować nowe życie:)
Z tą trucizną to właśnie to o co mi chodziło. Właściwie to jedno zdanie by wystarczyło..

napisał: 2010/08/05 20:57:00

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Anonimowy 24 sierpnia 2012 - 09:46

A jak wybaczyć coś, co skazało nas na bardzo długofalowe konsekwencje? Na przykład metody wychowawcze, które spowodowały problemy, brak przystosowania w dorosłym życiu? Trzeba wybaczyć, ale nie da się iść dalej. Bo trzeba zawrócić do punktu wyjścia i zbudowac siebie na nowo. To chyba najtrudniejsze wybaczanie. Wciąż się z nim zmagam….

napisał: carrie78 2010/08/06 09:39:06

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Manufaktura Radości 24 sierpnia 2012 - 09:46

Wiem dobrze o czym piszesz Carrie. Najbliżsi, rodzice ranią nas najdotkliwiej, bo w momenncie kiedy jesteśmy najdelikatniejsi,najwrażliwsi. Tyle , że niosac całe życie uraze nie zbuduje się siebie ani niczego konstruktywnego – bo zadawniony żal to nie jest fundament do budowania. Jasne, że nie zapomni sie nigdy wszytskiego co nas spotkało, ani tego czego nie dostaliśmy chocicaż tak bardzo nam było potrzeba – zawsze w nas zostanie jakaś igła, drzazga- nie jesteśmy świeci ani glupi, żeby wymazać z siebie dzieciństwo, czy inne czasy bólu jak gumką. Ale wybaczenie daje ulgę. wybaczam i zostawiam za sobą to co było i już i tak się nie zmieni. Zatruwanie siebie przeszłością to ta aplikowana sobie trucizna – nie dość że zatruła nam życie kiedyś, to jeszcze nieprzepracowana rani nasze Teraz.

napisał: 2010/08/06 10:24:16

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Anonimowy 24 sierpnia 2012 - 09:46

Brak wybaczenia czyli życie w poczuciu krzywdy czyni z nas ofiarę… czyli ktoś dalej – paradoksalnie – pociąga za te sznureczki i tańczymy tak, jak ktoś, a nie my, chce:(

Carrie, nie trzeba wybaczać, to Twój wybór:)
Rozważ co bardziej Ci się opłaca: czy tkwienie w pretensjach i żalu do rodziców (co to zmienia w Twoim życiu?) czy wybaczenie i pójście swoją drogą? A że ta droga niełatwa, to tym bardziej wymaga zmobilizowania sił, a nie trwonienia ich na żale i urazy…
Nie jesteś osamotniona w tej walce o swoje lepsze jutro… większość z nas wchodzi w dorosłe życie okaleczona, mniej lub bardziej … niestety…
Ale to nie wyrok i warto o tym pamiętać:)

napisał: sowa_nie_sowa 2010/08/06 12:04:24

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Anonimowy 24 sierpnia 2012 - 09:47

Och, dzięki za wsparcie 🙂 Ja nie napisałam, że nie wybaczyłam. Wybaczyłam. Szczególnie, że sama mam córkę, coraz starszą i nie chcę, żeby pewnego dnia ona mi nie wybaczyła (chociaż do rodzicielstwa przykładam się najbardziej na świecie i liczę, że nie będzie mi miała zbyt wiele do zarzucenia). Miałam na myśli, że to jest trudne wybaczanie, bo nie możesz po prostu otrząsnąc sie i pójść dalej. Musisz się wyzerować. Wybaczyłam i już nie będę tamtą osobą. Słabą, stłamszoną itp. Teraz nauczę się życ tak jak należy. Z wiarą w siebie. W tym wypadku wybaczenie to tylko początek długiego procesu. Trudnego.
Napisałam, że zmagam się, bo czasami – jesli do tego dopuszczę, kiełkuje we mnie na nowo żal, że musze się tak starać o to, co innym przychodzi bez trudu, bo byli inaczej wychowani. Szybko jednak się pozbywam tego żalu. Za każdym razem szybciej. To chyba pozytywny objaw 🙂

napisał: carrie78 2010/08/06 12:25:05

Carrie, jak najbardziej pozytywny:)
Ja bym jeszcze odpuściła sobie w kwestii starania się bycia idealną mamą, bo coś czuję, że idziesz w tym kierunku;)
Niedobrze by się stało gdybyś wychodziła z Twoich problemów z przekonaniem, że nie możesz popełniać błędów…
Tak sobie jeszcze pomyślałam, że Tobie też zapewne coś przychodzi bez trudu, coś, czego prawdopodobnie inni Ci zazdroszczą… Czy umiesz to docenić?:)

napisał: sowa_nie_sowa 2010/08/06 14:10:22

Nie staram się być idealna matką, bo to by znaczyło, że hoduję idealne dziecko, czyli potencjalnego potworka 🙂 Czy ja doceniam w sobie, coś co przychodzi mi bez trudu? No nie wiem, zabiłaś mi ćwieka – będę myśleć. Dzięki za wszystkie dobre słowa 🙂

napisał: carrie78 2010/08/06 23:19:10

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Manufaktura Radości 24 sierpnia 2012 - 09:47

Sowo poruszylas wazną sprawę: mianowicie często obiektywnie tak jest, że jak bylo ciężko na początku to potem nas każda fala niesie:) Znam wielu ludzi, którzy dostali w dzieciństwie znacznie więcej niż ja – obiektywnie mieli pod każdym względem lepszy start, a są daleko, daleko, za mną: w rozwoju, w poczuciu zadowolenia z życia, poukladania itp. To dowodzi, że dzieciństwo wcale wszytskiego nie determinuje, a wręcz hartuje i zmusza do pewnej pracy, która potem się odbebnia chętniej i lepiej niż ci pozorni szczęsciarze, którym nie brakowało nawet ptasiego mleczka;)

napisał: 2010/08/07 10:23:54

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Anonimowy 24 sierpnia 2012 - 09:47

bo skoro przeżyliśmy to trudne dzieciństwo to musieliśmy się "wyposażyć" w cechy, które nam w tym pomogły. Część z nich nie jest nam potrzebna w dorosłym życiu lub wręcz nam przeszkadza, ale wiele z nich to nasze duże atuty.
Problem w tym, że dla nas tak oczywiste, że nie potrafimy ich docenić…
Trudne dzieciństwo paradoksalnie daje siłę – ważne żeby ją wykorzystać z pożytkiem dla siebie:)
I skupiać się na pozytywach, a nie brakach – to główne wyzwanie:)

napisał: sowa_nie_sowa 2010/08/07 17:15:39

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
淚溝 5 października 2018 - 11:00

ALBION全台櫃點。

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
醫學美容 NEAUVIA——新型第二代透明質酸 6 października 2018 - 06:38

NEAUVIA,歐洲血統透明質酸,目前遍布於全世界56個國家,行政總部在瑞士,卻是源自於意大利的品牌。採用21世紀先進的技術,提取出前所未有的高純度透明質酸,迅速的在全球攻占市場,卓越的品質,領先的技術和平民的價位,已經逐漸的出現在大眾的視線裡,被越來越的人使用。NEAUVIA以系列分女性專用和男性專用,大中小分子以及唇部專用和私處專用,其中私處專用己經在國內一些比較大的整形機構普遍使用。素材提取無與倫比的純淨,運用嶄新PEG鏈結技術-更安全

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Zostaw komentarz Cancel Reply

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

O mnie

O mnie

Witaj, nazywam się Małgosia Dawid, miło mi Cię u mnie gościć! Jestem pisarką, blogerką, a przede wszystkim kobietą, która... [Czytaj dalej]

Facebook

Facebook

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

Ostatnie Wpisy

  • Style przywiązania i o tym dlaczego warto znać swój (oraz partnera)

    15 marca 2026
  • Początek roku? Przereklamowane! (zamiast noworocznych postanowień)

    2 stycznia 2026
  • Świetlik, który nie mógł świecić – opowieść o tym, że czasem nasze prawdziwe światło ukazuje się w ciemności

    2 grudnia 2025
  • Nie możesz rozkazywać swoim siłom witalnym – jak przeżyć końcówkę roku?

    28 listopada 2025
  • “Tam, gdzie kończy się czas” – nowa książka już dostępna

    13 listopada 2025

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

  • Facebook
  • Instagram

@2018 - Manufaktura Radości. Realizacja: RekLama Design


W górę
Strona wykorzystuje pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies?Zgadzam się