Manufaktura Radości
  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt

Manufaktura Radości

  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt
Życie

Czy naprawdę kreujemy swoje życie, czy to tylko ściema?

written by Manufaktura Radości 24 kwietnia 2017
Czy naprawdę kreujemy swoje życie, czy to tylko ściema?

Czy naprawdę kreujemy swoje życie? Czy w ogóle mamy na coś wpływ? A może to całe gadanie to tylko coachingowe bzdury, które ktoś wymyślił po to by zbijać kasę na motywacji, prywatnych sesjach i wzniecaniu nadziei nieszczęśników, którzy są na tyle głupi by w to wierzyć? 

 
Pesymistyczne spojrzenie? Bardzo. Mam dziś dla Was osobistą historię, która udowadnia, że jest jednak inaczej. Posłuchajcie!
Jest noc, prawie kilkanaście lat temu. Dobrze po północy, chociaż do rana jeszcze daleko. Pracuję w miejscu, które funkcjonuje 24 godziny na dobę –  jest to biuro magazynu dużej firmy logistycznej. Jestem nowa, a więc często dostaję “nocki”.
Niedawno przyjechałam do Warszawy i ciągle szukam innej pracy, więc w sumie ten tryb mi odpowiada. Kiedy zdarzy się jakaś rozmowa kwalifikacyjna, mogę się umówić na 12 czy 14 i spokojnie pójść. Zarabiam marnie: ledwo starcza na mały pokój i życie się w stolicy, ale pracować muszę, nie stać mnie na utrzymanie się tutaj.  Do tego te nocki mają zasadniczą wadę i nie jest nią brak snu. Często kończymy pracę wcześniej niż o 6 rano i możemy wtedy iść do domu. Gasną światła, nikt poza portierem nie zostaje. Niby super… ale ja nie mam jak wracać do domu!
Mimo, że mieszkam niedaleko pracy, jakieś 3 km, jazda taksówką nie wchodzi w grę. Wydałabym połowę tego co zarabiam, a na to mnie absolutnie nie stać. Znasz takie sytuacje, w której kupno małego słoiczka miodu czy nowych butów wydaje się totalnym luksusem? To jest właśnie taka sytuacja. Do tego magazyn jest na totalnym zadupiu. Nie jeździ tu nocny autobus, spacer przez fabryczną dzielnicę o 3 w nocy wydaje mi się szalonym pomysłem. Umarłabym ze strachu. Czasem ktoś się nade mną zlituje i podrzuci do przystanku, czasem jakiś kierowca podwiezie do domu. Chętnie korzystam aż do czasu gdy jeden z nich, chyba totalnie pozbawiony wyobraźni, wysadza mnie na środku obwodnicy i muszę w nocy zejść z wiaduktu i dalej przejść jakieś pół kilometra ciemną, najgorszą częścią Pragi. Mało nie umieram ze strachu i biegnę tak, że na miejscu, w domu, czuję jak z napięcia bolą mnie wszystkie mięśnie: od głowy po czubki palców. Może to tylko histeria, a może po prostu mam dużo szczęścia. Do dziś nie lubię kusić losu.
Pracuję tam 4 miesiące, potem udaje mi się zmienić pracę. Nie muszę już chodzić na nocki i wracam zwykłym autobusem.
Czemu Wam to opowiadam?
Przypomniałam sobie o tej sytuacji, zamieszczając dziś na FB ten post. Te kilka zdań przeniosło mnie dokładnie w to miejsce. To wtedy znalazłam je w nowym kalendarzu, podkreśliłam i siedząc przed komputerem o jakiejś chorej dla mnie godzinie pomyślałam, że muszę iść tą drogą. Pracować mądrzej, a nie ciężej. Nie poddawać się, nawet jeśli nie wychodzi. Pamiętać, że jedynym miejscem gdzie ludzie nie mają problemów jest cmentarz, a przecież tam mi nie po drodze. 
Od tamtych małych decyzji, od tamtych małych myśli, także zależało to, gdzie dziś będę i kim będę. 
Mogłam tam zostać i stwierdzić, że skoro jest jak jest to trzeba się przystosować. Znam wielu ludzi, którzy tak zrobili. Wy też znacie. Ale w tamtym miejscu, w tamtym czasie, stwierdziłam też, że skoro to mi nie odpowiada, to trzeba działać i robić to co w mojej mocy. Nawet jeśli idzie powoli, nawet jeśli efekty moich działań nie są spektakularne, a droga przed siebie naprawdę daleka.

Czy naprawdę kreujemy swoje życie? 

Tak przyjacielu, przyjaciółko. Kreujemy każdego dnia tym co robimy, tym czego nie robimy, decyzjami, które podejmujemy i tymi, które odkładamy na potem. Związek przyczynowo – skutkowy jest oczywisty. To, że nie na wszystko mamy wpływ, nie oznacza, że nie mamy wpływu na nic.
Najczęściej poddajemy się dlatego, że nasze oczekiwania są nierzeczywiste: chcielibyśmy zmiany w pół minuty, a to się tak nie da. 
Pisałam o tym w tym nowym tekście i powtórzę tu tylko jednym zdaniem –  nie ma przeważnie w życiu złotych strzałów, takich dni, w których budzimy się, pojawia się magiczna wena, która wszystko zmienia –  nawet najlepszy pomysł wymaga pracy i nawet najszczęśliwsze okoliczności też nie trwają wiecznie –  szczęście trzeba pielęgnować i wokół niego pochodzić, a nie tylko rozkładać ręce…
 
Jesteś odpowiedzialna, odpowiedziany za ten czas, który dostałeś i chociaż jasne jest, że nie wszystko od Ciebie zależy, to jednak dużo naprawdę TAK!

Zrób coś z tym! 

Zamiast pesymistycznie zakładać, że nie masz na nic wpływu, zajmij się tym, na co masz. Nie czekaj, aż spadnie z nieba. Nie skupiaj się na pretensjach, że inni mają. Nie mów, że świat jest niesprawiedliwy. No i co z tego, że jest? Będzie lepszy od twojego narzekania?
Jeśli dziś, teraz, jesteś w miejscu, które Ci nie odpowiada, zrób coś z tym! Tak jak ja te kilkanaście lat temu.
Kto wie gdzie będziesz za te x lat? Kto wie, czy nie przypomnisz sobie tego wpisu, tej manufaktury i nie powiesz –  tak –  to był ten kamyczek, który popchnął mnie trochę we właściwą stronę. Gdybym nie poszedł, nie poszła, to dalej bym tam siedział.
Warto działać i warto kreować swoje życie. W końcu po to dostaliśmy je we własne ręce.
A czas? Czas i tak minie.
Podobało się? Podaj dalej! 


***

Więcej optymistycznych tekstów i inspiracji zajrzyj do moich książek!
Akademia Dobrego ŻyciaCodzienneInspiracja
10 komentarzy
0
Facebook Twitter Google + Pinterest
wcześniejsze posty
Nie mów nikomu, co się dzieje w domu – MITY na temat przemocy
następne posty
Hygge – czyli szczęście po duńsku. Czy po polsku też możliwe?

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ...

Jak zniszczyć karierę szkolną i wiarę w siebie...

21 września 2015

Po prostu

6 października 2014

Ja też się boję – czyli opowieść o...

24 maja 2024

Jak pokochać swoje ciało?

29 czerwca 2021

Wilk w owczej skórze: narcyz – studium drapieżcy

11 października 2023

Najlepsze teksty pierwszego półrocza 2023 – sprawdź co...

16 czerwca 2023

Twoje ciało nigdy nie kłamie: Jak słuchać sygnałów,...

23 stycznia 2025

Na przednówku – o nadziei, głodzie i sensie

18 marca 2013

Let’s talk about sex – porozmawiajmy o seksie...

25 stycznia 2019

5 typów wspaniałych ludzi, których warto w życiu...

27 maja 2015

10 komentarzy

Lorka 24 kwietnia 2017 - 13:55

Dziękuje za ten wpis:) aurat jestem w momencie decydowania kim i gdzie chce byc za 20 lat:) robie retrospekcje i na dzien dzisiejszy osiągnełam wszystko to o czym marzyłam 20 lat temu:)teraz podejmuję drobne kroczki by wydreptać nowe ściezki:) I zgadzam się to my kreujemy swoje życie, tym co robimy, ale takze tym czego nie robimy:) w tym roku moim cytatem przewodnim jest "szanuj to co masz i pamietaj jak bardzo ty sama jesteś autorką tego co cie spotyka" ( taki mam rytuał,że zamiast noworocznych postanowień, każdy rok zaznaczam cytatem..a potem okazuje się ,że idę według jego wytycznych haha)

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Manufaktura Radości 27 kwietnia 2017 - 07:37

Bardzo mi się podoba 🙂

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Luśka 25 kwietnia 2017 - 07:46

Dziękuję

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
tereska 25 kwietnia 2017 - 11:36

moim zdaniem żadna ściema

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
elżbieta 25 kwietnia 2017 - 12:31

mamy wpływ na wszystko

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Manufaktura Radości 27 kwietnia 2017 - 07:37

Wszystko nie, bo np. z pogodą to słabo 🙂

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Krysia 25 kwietnia 2017 - 13:55

różnie bywa

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Anonimowy 3 maja 2017 - 10:34

Jakieś 20 lat temu byłam na zebraniu pracowników z dyrekcją. Firma była na skraju upadku, prezesem został tymczasowo człowiek z układami, dobrze sytuowany. W czasie tego zebrania, gdzie atmosfera była napięta, prezes powiedział "Biednyś, boś głupi". Słowa te wzbudziły wielkie zamieszanie i oburzenie wśród pracowników, którzy przecież mieli stracić pracę. Wtedy i mnie te słowa oburzyły. Łatwo mówić komuś, kto ma stanowisko, pieniądze i oceniać innych. Ale po latach zrozumiałam, że w tym stwierdzeniu jest dużo prawdy. Tkwimy latami w nieudanych związkach, pracujemy za marne grosze narzekając na beznadziejną pracę i nie robimy nic. Bo tak wygodnie, bo lepiej użalać się i narzekać niż działać. Znam ludzi, którzy dzięki ciężkiej pracy, wielu wyrzeczeń osiągnęli sukces. Pracowali i uczyli się latami i teraz mają to co inni im zazdroszczą. Nic nie przychodzi samo. W dzisiejszych czasach każdy z nas może zacząć się uczyć, może wyjechać za granicę, może naprawdę wiele. Ale przecież łatwiej jest krytykować, siedząc wieczorem przed telewizorem, niż powtarzać słówka angielskie czy hiszpańskie, albo analizować słupki winien – ma. Jesteśmy kowalem swego losu, na przeszkodzie stoi tylko choroba czy podobna katastrofa.
Po tym zebraniu ja też straciłam pracę. Nie bez trudu znalazłam nową. Skończyłam studia, pomimo że miałam ponad 40 lat. Zaczęłam lepiej zarabiać. Szkoda tylko, że tak późno wzięłam los w swoje ręce, a tylko akceptowałam to, co nie wymaga od nas większego wysiłku. Elżbieta ma rację, mamy wpływ może nie na wszystko, ale na pewno bardzo wiele.
basia

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Anonimowy 21 czerwca 2017 - 18:28

Uważam wprost przeciwnie. 😛 Miałam depresję: poszłam na terapię, wyleczyłam się z depresji, ale wraz z nią przestałam odczuwać jakiekolwiek emocje: świetnie. Starałam się być dobrą przyjaciółką, ale choroba w postaci depresji i nerwicy skutecznie to rozwaliła: przyjaźń się rozpadła. Poszłam do lepszej pracy: okazało się, że stres wraz z wrodzonym roztrzepaniem uniemożliwia mi koncentrację i dobrą obsługę klientów. 😛 I zostaje mi praca w domu. Być może mogłabym być artystką, ale bez wrażliwości oraz odczuwania emocji, które straciłam na terapii, lipnie to widzę. Chcę się uczyć, ale raz przegrywam z swoim lękiem, raz wygrywam i budzę się z milionem zaległości. Od roku wysyłam CV i mimo, że wiem, że mam talent do pisania, to jeszcze nigdzie się nie dostałam. Nie poddam się i będę próbować dalej, tak jak próbowałam do tej pory. Znajdę pracę, pójdę na inną terapię, odzyskam odczuwanie emocji, napiszę książkę, spełnię marzenia. Zmierzam do tego, że nie zawsze nasze życie zależy od nas, bo czasem płata takie figle, że można dostać zawału i tylko próbować uniknąć ciosu. Jeśli twierdzimy, że jest zależne od nas, prowadzi to do prostej konkluzji: to nasza wina, że nie wyszło. Niektóre osoby są zdolne i wystarczy im tylko ten jeden kamyczek: zmiana pracy na lepszą, szansa, znalezienie w odpowiednim środowisku. Ale czasem to nie wystarczy i zostaje tylko próbować i szukać. Do skutku.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
大數據系統 5 października 2018 - 09:18

WordPress 設計開發

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Zostaw komentarz Cancel Reply

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

O mnie

O mnie

Witaj, nazywam się Małgosia Dawid, miło mi Cię u mnie gościć! Jestem pisarką, blogerką, a przede wszystkim kobietą, która... [Czytaj dalej]

Facebook

Facebook

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

Ostatnie Wpisy

  • Style przywiązania i o tym dlaczego warto znać swój (oraz partnera)

    15 marca 2026
  • Początek roku? Przereklamowane! (zamiast noworocznych postanowień)

    2 stycznia 2026
  • Świetlik, który nie mógł świecić – opowieść o tym, że czasem nasze prawdziwe światło ukazuje się w ciemności

    2 grudnia 2025
  • Nie możesz rozkazywać swoim siłom witalnym – jak przeżyć końcówkę roku?

    28 listopada 2025
  • “Tam, gdzie kończy się czas” – nowa książka już dostępna

    13 listopada 2025

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

  • Facebook
  • Instagram

@2018 - Manufaktura Radości. Realizacja: RekLama Design


W górę
Strona wykorzystuje pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies?Zgadzam się