Manufaktura Radości
  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt

Manufaktura Radości

  • Strona Główna
  • Psychologia
  • Inspiracja
  • Życie
  • Sklep
  • Kontakt
Bez kategorii

Natura i życie

written by Manufaktura Radości 12 czerwca 2011
W programie o Indianach żyjących prawie
tak samo jak dziesięć tysięcy lat temu; kobieta o sprawnych dłoniach
formuje wałek z gliny i lepi miskę. Potem wyłuskuje z kolby ziarno
kukurydzy; za pomocą prymitywnych narzędzi robi z nich niedoskonałą mąkę
–  przesiewa przez sito – upiecze chleb. Kilka patyczków i nici i już
mamy warsztat tkacki. Stąd będzie pochodzić ubranie i koc na łóżko. Cykl
przyczynowo – skutkowy jest jasny: widać skąd bierze się to czym
człowiek żyje, czego używa na co dzień, czym się okrywa w chłodną noc.
Tak żyli kiedyś ludzie. Niekoniecznie
dziesięć tysięcy lat temu. Moja babcia tkała len, zbierała go najpierw z
pola – potem w wyniku jej pracy przemieniał się w twarde płótno. Kto z
nas wie dziś jak wygląda len – roślina? Kto odróżni żyto od prosa? Kto
wie czym różni się jajko kaczki od jajka gęsi? Jak  robi się ser, masło?
Kto w ogóle zawraca sobie takimi sprawami głowę??
Powiecie:  nowoczesność. Oczywiście. Nie
chcę nikogo namawiać do porzucenia cywilizacji, zrzucenia tkanego
mechanicznie odzienia i rozpoczęcia nowego życia w samowystarczalnym,
dzikim stadle. To mit i utopia. Cywilizowany  świat dociera już wszędzie
– wpycha się szparami nawet tam gdzie go nie chcą. Przelewa się przez
obręb glinianej miski, bulgocze jak ocean w sztormowy dzień, wszędzie go
pełno –  nie ma przed nim ratunku. Niedługo nie będzie dzikich ludzi.
Wszyscy zostaną ucywilizowani i ubrani w hawajskie szorty.
Czy jednak widzimy jeszcze w ogóle jakiś
związek między żywym życiem, między tym co nas otacza, a nami samymi,
naszą codziennością? Czy wiemy chociaż w przybliżeniu, gdzie rosło
zboże, z którego piecze się nasz chleb, jak wygląda roślina, której
zawdzięczamy bawełnianą bluzkę, gdzie pływały ryby, które trafiają na
nasz stół? Zamknięci w szklanym świecie coraz rzadziej zdajemy sobie
sprawę z tego skąd pochodzi wszystko to co jest nam niezbędne do
codziennej egzystencji: jak przysłowiowe dzieci z miasta, odpowiadamy,
że mleko bierze się ze sklepu.
Z zadumy nad tymi zmianami w naszej
współczesnej spostrzegawczości, albo raczej z zapędzenia w ślepy zaułek
rozwoju powstają różne ruchy „eko”, „slow life”. Tworzą się społeczne
komitety rolników, którzy zaopatrują w wyhodowane własnoręcznie warzywa
mieszkańców sąsiednich wiosek, a nie jakiegoś bezimiennego konsumenta,
dwa dni jazdy tirem stąd.  Ludzie zaczynają się zastanawiać i wyciągać
wnioski.
Czemu o tym wszystkim piszę? Ponieważ
istnieje zauważalny związek między naszym stylem życia i jego jakością.
Tak jak nie wiemy skąd pochodzą nasze buty, ani kto je szył –  tak
często nie widzimy związku między naszym samopoczuciem, a tym co jemy,
co czujemy, jakich wyborów dokonujemy, jakimi ludźmi się otaczamy, jak
oddychamy, odpoczywamy itp.   Staliśmy się głusi na siebie. Pozwalamy
się zatruwać złym emocjom, a potem ze zdziwieniem stwierdzamy, że nie
mamy siły żyć.  Otaczamy się ludźmi, którzy niczym wampiry wysysają z
nas dobrą energię, karmią wątpliwościami, aby po dłuższym czasie dojść
do wniosku, że tak naprawdę nie wiemy już o co nam w życiu chodziło i
jakie mieliśmy marzenia. Pochłania nas praca ponad siły, umysłowy hazard
walki o pozycję, miłość, szacunek, a wszystko to na moment przed
mitycznym szczytem, który ma nam dać upragnione szczęście spada w
otchłań jak kula toczona przez biednego Syzyfa.
Dobre, radosne, spełnione życie to nie
bajki o złotym runie  – które mogą zdobyć tylko wyjątkowi śmiałkowie.
One tak jak ziarno na chleb rosną na żyznej glebie, wymagają
pielęgnacji, podlewania, nawożenia, terminowych zbiorów i pracowitej
obróbki. Smakowite chrupiące bułeczki o zniewalającym zapachu nie
spadają z nieba o świcie. Pyszny ser  nie zmaterializował się cudownie
na półce supermarketu.  Recepta na nasze smutki i problemy to uważność i
powrót do wiedzy o tym  co jest co i skąd się bierze. Przebudzenie z
lunatycznego snu. Otwarcie na to, że wiele spraw leży w naszych rękach –
a już prawie wszystkie w naszych umysłach.
Jeśli nie odzyskamy świadomości naszego
związku z naturą i nie odszukamy na nowo ścieżki do tego co nam w duszy
gra czeka nas smutna przyszłość. Nie trzeba czarodziejskiej kuli aby się
o tym przekonać.
Akademia Dobrego Życia
3 komentarze
0
Facebook Twitter Google + Pinterest
wcześniejsze posty
Marynowane serce
następne posty
Brawo Edyta!

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ...

O tym, że w dni meczowe, lepiej siedzeć...

13 kwietnia 2012

Katedra

6 sierpnia 2014

Wdzięczność

6 kwietnia 2011

Bajka o niebie

5 sierpnia 2012

Dzień życzliwości tym razem po wrocławsku

18 listopada 2009

O kobiecej wolności: bierz i dawaj!

8 marca 2017

Masz depresję, problem ze stresem, chorujesz? Załóż ogródek!

10 maja 2013

Przyjemność rodzi energię

29 lipca 2013

Kolory codzienności

9 września 2012

A kiedy Ty ostatnio powiedziałaś komuś coś MIŁEGO?!

12 grudnia 2018

3 komentarze

Anonimowy 30 sierpnia 2012 - 12:43

Mnie sie to zupełnie luźno skojarzyło z tym, że jeśli ktoś pracuje, gotuje, może tka, szyje lub mieli, to niekoniecznie jest kurą domową. Opisałaś te 'pierwotne' czynności w taki dziki – a może po prostu naturalny – sposób. Wilczyce domowe 😉 Lubię gotować, lubię takie 'zwykłe', nijakie dni, czasem się przerażam, że w moim wieku to niestosowne, a Ty mnie uspokoiłaś, pozdrawiam 😀

napisał: aniooool 2011/06/13 19:34:22

"……. Staliśmy się głusi na siebie. Pozwalamy się zatruwać złym emocjom, a potem ze zdziwieniem stwierdzamy, że nie mamy siły żyć. Otaczamy się ludźmi, którzy niczym wampiry wysysają z nas dobrą energię, karmią wątpliwościami, aby po dłuższym czasie dojść do wniosku, że tak naprawdę nie wiemy już o co nam w życiu chodziło i jakie mieliśmy marzenia….. " Ten fragment jest jednym z moich ulubionych fragmentów z tekstów umieszczonych na tym blogu.
Tylko jak to jest.. którzy są tymi "wampirami" a którzy nie? czy od razu wiemy "kim są na prawdę "??

napisał: julka_malamala 2011/07/12 22:44:25

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Manufaktura Radości 30 sierpnia 2012 - 12:43

Ci którzy tylko biorą – nie od razu niestety to widać 🙂 pozdrawiam!

Zaloguj się, aby odpowiedzieć
智能機械人 6 października 2018 - 22:09

搜尋分析

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Zostaw komentarz Cancel Reply

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

O mnie

O mnie

Witaj, nazywam się Małgosia Dawid, miło mi Cię u mnie gościć! Jestem pisarką, blogerką, a przede wszystkim kobietą, która... [Czytaj dalej]

Facebook

Facebook

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

Ostatnie Wpisy

  • Style przywiązania i o tym dlaczego warto znać swój (oraz partnera)

    15 marca 2026
  • Początek roku? Przereklamowane! (zamiast noworocznych postanowień)

    2 stycznia 2026
  • Świetlik, który nie mógł świecić – opowieść o tym, że czasem nasze prawdziwe światło ukazuje się w ciemności

    2 grudnia 2025
  • Nie możesz rozkazywać swoim siłom witalnym – jak przeżyć końcówkę roku?

    28 listopada 2025
  • “Tam, gdzie kończy się czas” – nowa książka już dostępna

    13 listopada 2025

Newsletter

Dawka inspiracji w Twojej skrzynce? Zostaw e-mail!

  • Facebook
  • Instagram

@2018 - Manufaktura Radości. Realizacja: RekLama Design


W górę
Strona wykorzystuje pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies?Zgadzam się