Od kiedy poszliśmy do szkoły, wiemy doskonale, że błędy zaznacza się na czerwono. Chmury podkreśleń, wykrzykniki i uwagi miały uczynić nas lepszymi. Tylko czy tak rzeczywiście się dzieje?! Metoda zielonego długopisu mówi, że można inaczej.
Strach przed czerwonym długopisem
To przecież wspaniałe umieć napisać dobrze 100 słów! A przecież nikt nigdy tak na to, na nas, nie patrzył!
Metoda zielonego długopisu
Świadomie czy nie, dziecko, dorosły na pewno powtórzy to, co zrobiło dobrze (i co zostało zauważone oraz docenione). – pisze Monika Marciniak, na swoim blogu MAMY RADĘ. Mamy tutaj do czynienia z zupełnie inną motywacją wewnętrzną: dziecko nie będzie koncentrowało się na niepopełnieniu błędów lecz na włożeniu wysiłku w powtórzenie sukcesu.
Z dorosłymi działa to dokładnie tak samo.
Stara pedagogika mówi, że jeśli się nam nie wytknie błędów i wypaczeń to w życiu się niczego nie nauczymy. Ale dzisiejsza wiedza o tym jak przyswajamy, jak się uczymy, dorastamy i doskonalimy się, mówi zupełnie co innego.
Motywacja, ta trwała i wartościowa, nie bierze się wcale z potrzeby udowadniania komuś czegoś, czy doskonalenia się w imię niepopełniania błędów.
Od poczucia niedoskonałości do “mogę”
Zwracanie uwagi wyłącznie na błędy to prosta droga do kompleksów i poczucia, że jestem niewiele wart. A to przecież nieprawda.
Zmiana optyki przyda się nie tylko dzieciom, ale i dorosłym.
Może zamiast wytykania sobie niepowodzeń, skupimy się na tym co nam wyszło, co potrafimy, a do reszty podejdziemy z otwartością i wiarą, że skoro mogę coś innego, to mogę i to?
A więc? Co Tobie się dziś wspaniale udało?

